135 lat bialskiej remizy. Strażacka perła w sercu miasta
Gdyby ściany mogły mówić, budynek przy dawnym Placu Strażackim opowiedziałby historię pełną poświęcenia, żywiołów i lokalnego patriotyzmu. Mowa o remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w dawnej Białej, która 30 czerwca 1891 roku została oficjalnie oddana do użytku. Dziś ma już 135 lat i jest jedną z najstarszych strażnic w regionie.
Pierwsze kroki: od projektu do wielkiego otwarcia
Bialska remiza nie była pierwszą w dwumieście – wcześniej swoją siedzibę miała straż w Bielsku. Mimo to, gdy 30 czerwca 1891 roku otwierano nowy gmach, świętowano z ogromnym rozmachem. Jak pisała ówczesna lokalna gazeta, w uroczystości udział wzięły delegacje aż z siedmiu zamiejscowych jednostek: Cieszyna, Starego Bielska, Szczakowej, Kęt, Kóz i Żywca. Po odśpiewaniu hymnu przez oba tutejsze towarzystwa śpiewacze, burmistrz Strzygowski przekazał budynek ochotnikom. Ceremonię uświetniła kapela miejska przygrywająca na dawnym Świńskim Placu, który na tę okazję przemianowano na Plac Strażacki.
Wśród gości honorowych znaleźli się burmistrz Bielska Hoffmann oraz komendant straży Reiske. Po oficjalnym akcie, w trakcie którego podpisano akt erekcyjny, uczestnicy udali się do Ogrodu Weicha. „Przy wielkim ścisku ludzi bawiono się w niezwykle ożywionej atmosferze przy muzyce koncertowej i występach pieśniarskich obu towarzystw śpiewaczych aż do późnej nocy” – czytamy w relacji prasowej z epoki.
Był to okazały ceglany budynek projektu Karola Korna, wzniesiony przez jego firmę w 1890 roku. Kosztował miasto sumę 30 880 florenów, z czego część pokryto z pożyczki w lokalnej Kasie Oszczędności.
śp. dr Jerzy Polak, znawca dziejów straży pożarnej w mieście
Architektura z duszą: ceglany gmach w służbie bezpieczeństwa
Projekt autorstwa Karola Korna i jego firmy powstał już w 1890 roku. Koszt budowy wyniósł 30 880 florenów – jak na owe czasy niemała suma. Część pieniędzy pochodziła z pożyczki zaciągniętej w lokalnej Kasie Oszczędności. Nowa remiza była okazałym, ceglanym obiektem, który nie tylko gwarantował schronienie dla sprzętu i koni, ale też służył budowaniu prestiżu ochotniczej straży pożarnej.
Jedną z kluczowych zalet lokalizacji była bliskość naturalnego cieku wodnego. Strażacy mieli łatwy dostęp do rzeki Białej, co ułatwiało czerpanie wody do gaszenia pożarów. Sąsiedztwo fabryk włókienniczych w Białej i Lipniku dodatkowo zwiększało wartość strategiczną placówki – szybka reakcja w rejonie przemysłowym była na wagę złota.
Ślady wielkiej wody: tajemnicza data na ścianie
Bliskość rzeki miała jednak swoją ciemną stronę. W czasie powodzi woda regularnie zalewała plac i samą strażnicę. Najbardziej wymownym świadectwem tych dramatów jest napis, który do dziś widnieje na ścianie przy drzwiach remizy. Czerwoną farbą zapisano tam datę 4 sierpnia 1915 roku i odkreślono ją grubą kreską. To zapis poziomu, do jakiego dotarła wielka woda w całym regionie. Strażacy, którzy na co dzień ratowali innych, sami musieli mierzyć się z żywiołem we własnej siedzibie.
Dla lokalnej społeczności ten ślad ma szczególną wartość. To nie tylko pamiątka historyczna, ale też przestroga przed siłą natury. Data na murze przypomina, że Ochotnicza Straż Pożarna w Białej od zawsze pełniła podwójną rolę – gasiła ogień, ale też stawiała czoła powodziom, często ryzykując własny dobytek.
Dlaczego to ważne dla mieszkańców?
135-letnia remiza to nie tylko zabytek architektury. To żywe świadectwo lokalnej tożsamości i obywatelskiego zaangażowania. Straż pożarna w dwumieście – oficjalnie jako Bielitz-Bialaer Freiwillige Feuerwehr – była jedną z pierwszych instytucji łączących oba brzegi Białej. Przetrwała zmiany granic, wojny i ustroje. Dziś przypomina, że solidarność i gotowość do pomocy są zakorzenione w tej ziemi głębiej, niż mogłoby się wydawać.
Każdy mieszkaniec mijający budynek przy dawnej Feuerwehrplatz powinien pamiętać, że pod tą ceglaną fasadą kryją się losy pokoleń strażaków – od ochotników z epoki cesarza Franciszka Józefa po współczesnych druhów. To dziedzictwo, o które warto dbać i które warto pokazywać młodszym.
Historia bialskiej remizy udowadnia, że nawet najstarsze mury mogą mieć wiele do opowiedzenia. A data 4 sierpnia 1915 roku wyryta na tynku to nie tylko zapis powodzi – to symboliczne ostrzeżenie, które przekracza granice czasu.
Informacje przekazało Muzeum historyczne w Bielsku-Białej oraz archiwa Ochotniczej Straży Pożarnej w Białej.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!