PRL-owskie święto w Starej Fabryce. Industriada w Bielsku‑Białej o ludziach włókiennictwa
Saturator ustawiony przy wejściu od razu przenosił odwiedzających w czasy, które dla jednych są wspomnieniem młodości, a dla innych - lekcją historii z muzealnej sali. 13 czerwca Stara Fabryka w Bielsku‑Białej, oddział Muzeum Historycznego, zaprosiła mieszkańców na Industriadę zorganizowaną w industrialnych wnętrzach dawnego zakładu. Tegoroczna odsłona święta Szlaku Zabytków Techniki toczyła się pod hasłem Twarze przemysłu i w Bielsku‑Białej konsekwentnie opowiadała o tych, którzy przez dekady budowali przemysłowy charakter miasta.
Zakład pracy jak dawniej: rytuały, wspólnota, codzienność
Program bielskiej Industriady został pomyślany jako powrót do peerelowskich tradycji lokalnego włókiennictwa. Organizatorzy przypomnieli nie tylko o samych maszynach i produkcji, ale też o atmosferze zakładu pracy: o zakładowych obchodach, wspólnotowym świętowaniu i o kulturze pracy, która wyznaczała rytm dnia wielu pokoleniom mieszkańców miasta i regionu. Stara Fabryka na kilka godzin zamieniła się w „zakład” w starym stylu - z charakterystycznymi elementami epoki, które wciąż są rozpoznawalnym symbolem tamtych lat.
Wystawa „Włókniarze. Propaganda, rytuał, dziedzictwo”
Centralnym punktem wydarzenia była wystawa Włókniarze. Propaganda, rytuał, dziedzictwo. Ekspozycja skupiała się na PRL‑owskim obrazie środowiska przemysłowego - na tym, jak przedstawiano pracę, ludzi zakładów i ich rolę w oficjalnej narracji. W salach można było zobaczyć m.in. wątki związane z przodownikami pracy i innymi znakami epoki, które dla części zwiedzających stały się pretekstem do dłuższego zatrzymania.
Pan Grzegorz, spotkany podczas zwiedzania, zwracał uwagę, że na samej wystawie spędził niemal trzy godziny - szczególnie w przestrzeni poświęconej przodownikom pracy i pamiątkom kojarzonym z okresem socjalizmu w Polsce.
O to, czy w Starej Fabryce wyczuwalna jest nuta nostalgii za czasami minionymi, zapytaliśmy dyrektor Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej Iwonę Purzycka.
Myślę, że w muzeum musi drzemać z tego względu, że muzeum dba o historię, dba o dziedzictwo. To też jest dziedzictwo i nie wszystko było w tych czasach złe. Mnóstwo ludzi żyło wtedy, próbowało robić coś dobrego i nie możemy tego negować. My tego nie oceniamy, tylko przypominamy, jak było. Oczywiście mówimy o historii całego przemysłu bielskiego, ale tutaj skupiliśmy się na włókiennictwie. Nasza ekspozycja stała kończy się tam, gdzie zaczyna się ta wystawa
Iwona Purzycka, dyrektor Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej
Warsztaty, Wajda i muzyka „industrialnie”
Na wystawie się nie skończyło - Industriada w Starej Fabryce została poszerzona o wydarzenia towarzyszące, które miały dopełnić opowieść o przemysłowych „twarzach” Bielska‑Białej. Publiczność mogła wybrać spośród propozycji powiązanych z tematyką włókienniczą i dziedzictwem przemysłu:
- okołowłókiennicze warsztaty,
- pokaz filmu Andrzeja Wajdy Ziemia obiecana,
- transmisję koncertu Śląskiej Orkiestry Kameralnej pod dyr. Adama Wesołowskiego pt. Kilar & Wesołowski industrialnie.
W ten sposób Stara Fabryka - tradycyjne miejsce bielskiej Industriady - po raz kolejny stała się przestrzenią, w której technika, pamięć o pracy i opowieść o ludziach przemysłu spotkały się z kulturą. Tegoroczna edycja, prowadzona hasłem Twarze przemysłu, przypomniała, że historia lokalnego włókiennictwa to nie tylko dzieje budynków i maszyn, ale przede wszystkim losy pracowników, ich rytuały oraz dziedzictwo, które nadal da się odczytać w murach dawnej fabryki.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!