Środa, 12 sierpnia 2026
Imieniny: Lech, Euzebia, Klara

101 lat pełnych historii. Albina Mankiewicz świętuje wyjątkowy jubileusz w Bielsku-Białej

Reklamuj sie w tym artykule

Sto jeden lat na karku, a w sercu wciąż ta sama pogoda ducha i wdzięczność za każdy dzień. Albina Mankiewicz, mieszkanka Bielska-Białej, właśnie świętuje swoje 101. urodziny, a jej życiorys to gotowy scenariusz na film, w którym wojenna zawierucha miesza się z siłą zwykłych, ludzkich relacji. Z tej wyjątkowej okazji jubilatkę odwiedził wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Bielsku-Białej, Karol Markowski, składając jej życzenia i wręczając kwiaty.

Droga przez stulecie: od Wileńszczyzny po Bielsko-Białą

Albina Mankiewicz, z domu Zacharzewska, przyszła na świat 25 lipca 1925 roku w miejscowości Batiużyno w powiecie wileńskim, na terenie dzisiejszej Białorusi. Jej rodzice, Katarzyna z domu Charewicz i Sergiusz, prowadzili wraz z synami Franciszkiem i Leonem trzydziestohektarowe gospodarstwo rolne. Pani Albina od najmłodszych lat łączyła naukę w szkole podstawowej z codzienną pracą w polu, a ciepło rodzinne i sąsiedzkie sprawiało, że trud nie był uciążliwy.

Wspomnienia z tamtych lat są dla jubilatki niezwykle cenne. Do dziś z rozrzewnieniem opowiada o wspólnych świętach, niedzielnych nabożeństwach, wzajemnej pomocy przy żniwach czy zabawach tanecznych. Szczególnie bliska jej sercu jest pamięć o jazdach saniami na pasterkę do parafii w Radoszkowiczach. To właśnie te chwile, pełne bliskości i wspólnoty, ukształtowały jej optymizm i otwartość na ludzi, które zachowała do dziś.

Wojenne koszmary i nowy początek

Idylliczny świat runął we wrześniu 1939 roku. Batiużyno znalazło się po sowieckiej stronie nowej granicy, a na polskie rodziny spadły stalinowskie prześladowania. Wywózki na Syberię, rekwizycje majątków, a po wkroczeniu Niemców – wywózki na przymusowe roboty do Rzeszy. Strach i głód stały się codziennością, a dramatyczne sytuacje miały miejsce niemal każdego dnia: za dnia grabiły oddziały niemieckie, nocą – partyzantka szukająca szpiegów i zabierająca wszystko, co miało wartość.

Po wojnie pani Albina wyszła za mąż za Juliana Mankiewicza i zamieszkała w Mińsku, gdzie pracowała jako ekspedientka. Rodzinny majątek pochłonął kołchoz. W latach sześćdziesiątych, po śmierci matki i męża, skorzystała z zaproszenia wuja Konstantego Charewicza i jako repatriantka przyjechała do Polski. W Bielsku-Białej od razu podjęła pracę w kuchni Domu Wczasowego Transportowiec pod Dębowcem, gdzie zdobywała dyplomy i nagrody, a jej umiejętność pieczenia ciast, wyniesiona z domu dzięki babci Brygidzie z domu Rolińskiej, okazała się bezcenna.

Samodzielność, pogoda ducha i sąsiedzka życzliwość

Dziś pani Albina mieszka na Osiedlu Wojska Polskiego, wcześniej przez lata związana była z Kamienicą. Mimo sędziwego wieku pozostaje osobą niezwykle dzielną, zaradną i samodzielną. Jej pogoda ducha i pracowitość budzą podziw, a dobre relacje z sąsiadami są dla niej źródłem codziennej radości. Jubilatka nie kryje wdzięczności za każdy przejaw życzliwości, co czyni ją wyjątkową postacią w lokalnej społeczności.

Warto przypomnieć, że pani Albina dołączyła do grona bielskich stulatek już rok temu, a jej historia jest żywym świadectwem burzliwych dziejów Polski i Europy. To właśnie takie osoby jak ona przypominają, jak ważne jest pielęgnowanie pamięci i szacunek dla tych, którzy przeszli przez najtrudniejsze chwile, zachowując przy tym człowieczeństwo i optymizm.

Lokalny wymiar jubileuszu

Odwiedziny wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej to nie tylko gest kurtuazji, ale przede wszystkim wyraz uznania dla historii, którą pani Albina nosi w sobie. Dla mieszkańców Bielska-Białej to okazja, by zatrzymać się na chwilę i docenić, że żyjemy w mieście, które stało się domem dla wielu pokoleń ludzi o niezwykłych losach. Jubileusze takie jak ten budują więź międzypokoleniową i przypominają o wartościach, które są fundamentem wspólnoty.

Życiorys pani Albiny to także lekcja historii, której nie znajdziemy w podręcznikach – opowiedziana z perspektywy zwykłego człowieka, który przetrwał wojnę, represje i trudne powojenne lata, by w końcu znaleźć spokój i szczęście w Bielsku-Białej. Jej postawa to dowód na to, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można zachować radość życia i otwartość na drugiego człowieka.

Informacje przekazał Urząd Miejski w Bielsku-Białej.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
KJ

Katarzyna Jurewicz

Opisuje ludzi i kulturę Podbeskidzia, szukając historii z sąsiedztwa i miejsc, które budują tożsamość miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!